Czy mało znany miłośnikom pieszych wędrówek, Kvernhus, położony w pobliżu Brusand, w obrębie Ha kommune, to rzeczywiście młyn w którym straszy? Czy może tylko jedna z wielu, historii z dreszczykiem?

Jadąc wzdłuż wybrzeża, drogą M44, w kierunku Egersund, na wysokości miejscowości Brusand, natkniemy się na mały drogowskaz z wypisaną nazwą Kvernhus. Wskazuje on drogę, do malowniczo położonego systemu młynów zbożowych, ulokowanych wzdłuż przepięknego strumienia, przełamanego kilkoma kaskadami wodnymi. Obiekt składa się z trzech niewielkich młynów ustawiony w jednym szeregu, oraz małego budynku pełniącego rolę suszarni ziarna. Co ciekawe, budynek suszarni, także posiada własną turbinę wodną, która za pośrednictwem zmyślnych przekładni, poruszała miechami, pompującymi powietrze osuszające znajdujące się w budynku ziarno. W przeszłości, zespół młynów był częścią posiadłości Fuglestad, i był używany, jeszcze w 1945 roku. Obecnie, znajduje się pod opieką Folkemuseum, i pełni rolę wyłącznie muzealną. Z obiektem tym, związana jest pewna historia, którą warto poznać, zanim udamy się na zwiedzanie tego prześlicznego miejsca. Historia wydarzyła się na przełomie wieków, kiedy w młynie pracował młody chłopak o imieniu Stain. Jego zadaniem, było dbanie o system śluz wodnych, niezbędnych w tym miejscu dla prawidłowej pracy całego kompleksu. Każdego dnia, kiedy Stain wykonywał swoje rutynowe obowiązki, z drugiej strony strumienia, obserwowała go, niezwykłej urody dziewczyna. Młoda pasterka owiec, siadała na kamieniu u brzegu strumienia, i zaplatając w warkocz swoje długie złote włosy, zalotnie zerkała w stronę młodego młynarza. Stain, czuł na sobie jej spojrzenie, i bardzo pragnął się do niej zbliżyć, jednak zawsze brakowało mu śmiałości by to uczynić. Któregoś dnia, postanowił że przełamie swój lęk. Przechodząc w pobliżu jednej ze śluz, zatrzymał się by pozdrowić dziewczynę, gdy próbował machnąć do niej ręką, poślizgnął się i runął do wody gdzie porwał prąd spod kaskady. Widząc to, dziewczyna zerwała się z miejsca aby go ratować, i skoczyła za nim. Nigdy więcej nikt ich nie widział. Są jednak świadkowie, którzy twierdzą, że zawsze w wiosenny czas, można usłyszeć radosne odgłosy zabawy dwojga zakochanych, a niektórzy nawet mieli szczęście zobaczyć ich razem, siedzących na jednym z głazów na środku strumienia.

 


Sławomir Podsiadłowski – KaftanBlady
PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here