Nadal niewiadomo, od kiedy właściciele samochodów o napędzie elektrycznym, będą musieli płacić za przejazd przez bramki.

 

 

Wciąż nie jest zgodne z prawem, aby żądać od właścicieli aut elektrycznych, uiszczania opłat za przejazd płatnymi odcinkami dróg. Jednak norweskie Samferdselsdepartementet (Ministerstwo Transportu i Komunikacji) pracuje nad sprawą.

Burmistrz Sandnes, Stanley Wirak (Ap), po wtorkowym spotkaniu negocjacyjnym z rządem, ponownie zabrał głos w sprawie pobierania opłat od właścicieli aut elektrycznych.

Wirak gorliwie angażuje się w likwidację opłaty za przejazd przez bramki w godzinach szczytu i uważa, że utrata wpływów z tego tytułu, nie będzie tak odczuwalna, jeżeli do puli dołożą się również kierujący samochodami elektrycznymi.

Już wiadomo, że Projekt rozwoju transportu ekologicznego, tzw. Bymiljøpakken straci 5,6 miliarda koron dochodu, jeżeli opłata drogowa w godzinach szczytu zostanie zniesiona, a jednocześnie omieszka się podjęcia innych działań.

Dalej będą płynąć korzyści z posiadania auta elektrycznego

Według Wiraka trzeba przyjrzeć się, w jaki sposób można rozwiązać ten problem.
– Jedną z możliwości jest to, że właściciele samochodów elektrycznych będą płacić 50% opłaty za bramki. Uważam, że warto jest się temu przyjrzeć bliżej, zwłaszcza że 50 procent ze wszystkich obecnie sprzedawanych w naszym regionie aut, to auta elektryczne; powiedział burmistrz Sandnes dla Aftenbladet, we wtorek.

Petter Haugneland, rzecznik prasowy Norsk elbilforening (Norweskiego stowarzyszenia zrzeszającego właścicieli aut o napędzie elektrycznym), zgadza się z tym, że również auta elektryczne będą musiały płacić za przejazd przez bramki. Jednak uważa również, że wciąż jest za wcześnie na zniesienie oferty wprowadzającej, mającej z założenia zachęcać ludzi do zakupu aut o zerowej emisji spalin.

Rząd zaprezentował wiosną nowe przepisy, odnośnie stopniowego wprowadzania opłat za przejazdy dla aut elektrycznych. Przepisy te otwierają się na wprowadzenie opłaty w wysokości połowy obowiązującej obecnie dla aut spalinowych taryfy, już od tego roku.

Samferdselsdepartamentet (Ministerstwo Transportu i Komunikacji) nie zaprezentowało jeszcze jednak szczegółów tych regulacji.

– Sygnały, które otrzymaliśmy, wskazują na to, że przepis pojawi się w ciągu jesieni. Uważam, że wprowadzenie połowy taryfy, to zbyt pochopne działanie, informuje Haugneland.

– Auta elektryczne oczywiście z czasem włączą się do opłat, ale uważamy, że korzyści z posiadania samochodów o napędzie elektrycznym, powinny działać jeszcze przez kilka lat. Naszą propozycją jest wprowadzenie 25 procentowej taryfy, gdy udział aut elektrycznych na drogach osiągnie 25 procent. Gdy ten udział dojdzie do 50 procent, taryfa może wzrosnąć do 50 procent, mówi Haugneland.

– Dlaczego błędem będzie, jeżeli od razu przeskoczymy bezpośrednio na 50 procent? Ponieważ celem jest to, że w 2025 roku, wszystkie auta będą autami o zerowej emisji spalin. Jeżeli chcemy sobie z tym celem poradzić, to muszą być instrumenty do jego osiągnięcia, nie tylko wielkie słowa. Zwolnienie z opłat za bramki okazało się być tym efektywnym narzędziem, uważa Haugneland.

Nawet w Finnøy, udział aut elektrycznych jest na poziomie 25 procent. Najnowsze statystyki  z 30 września, pokazują wprawdzie 24,8 procent, ale jest to nadal prawie jedna czwarta.
Inne gminy w Rogaland plasują się daleko od takiego wyniku. Rogaland w całości posiada 7,7 procent aut elektrycznych, co daje 17 712 sztuk.
Czołowe gminy natomiast mogą poszczycić się następującymi liczbami: Stavanger: 8,4 procent, Sandnes: 9,9 procent, Sola: 12 procent, Rennesøy: 12,7 procent i Randaberg 12,9 procent. Inne norweskie duże miasta: Oslo: 11 procent, Bergen 14 procent i Trondheim: 8,4 procent.
Źródło: Statens vegvesen

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here